sobota, 1 lutego 2014

Hello Mr. J.!

- Wiesz co S. robi fotograficzne urodziny. - pewnego dnia rzekła do mnie Paskuda. Skrzywiłam się.
- Obowiązuje strój z lat '20. - kontynuował, a moje niezadowolenie rosło.
- Nie mam się w co ubrać! - każda kobieta zna ten zły sen kiedy brakuje odpowiedniego odzienia na odpowiednią godzinę. - To za parę dni. Nie mógł wcześniej powiedzieć?!
- Bez nerwów damy radę.
- Niby jak? Skąd ja te ciuchy wezmę? Za co mam się niby przebrać?
- Już wiesz za co...
I błysk! Nagle już wiedziałam.

for. Krzysiek Brewczak

Ta krótka historia potwierdziła, że niebywałe skarby może skrywać kobieca szafa. Zapomniane rzeczy nagle się odnajdują na odpowiedni moment!
Faktycznie - sesja się odbywał, faktycznie - była w klimacie lat '20, i faktycznie - mój strój nie do końca tam pasował. Jednak z tym łączy się nieco dłuższa opowieść.
Podsumowując - przebrana byłam za Harley Quinn - ucharakteryzowana na właśnie - lata gangsterskie. A na co dzisiaj się zwrócić Waszą uwagę? Na czarno-białą marynarkę.
Zrobiłam ją ok. dwóch lat temu. Marzyła mi się wówczas taka marynarka. W sklepach powoli zaczynały się paski jednak to co było do znalezienia nie odpowiadało mi... i z wyglądu i z ceny. Postanowiłam pogrzebać na alledrogo.pl i znalazłam za grosze materiał idealnie się nadający - grubszy i sztywniejszy. Wzięłam! Parę dni później miałam już marynarkę.

fot. Jerzy Bednarski


Nie jest to może szczyt krawieckich umiejętności - przypomnę, że było to 2 lata temu - wtedy owszem szyłam, ale dosyć mało. Sami wiecie, że mało tu rzeczy odzieżowych - te raczej zostawiam dla siebie mimo iż uzupełniam regularnie nimi szafę. Cenię sobie kapkę oryginalności bez odczuwania lekkości w portfelu.
Marynarka miała przede wszystkim nadawać się do codziennego noszenia - ale nie omieszkałam dodać jej lekko wiktoriańskiego stylu (taki śmieszy pipeć z tyłu ;) ).


W środku znajduje się czerwona podszewka - a co! :)





fot. nie wiadomo

fot. nie wiadomo

 PS. Gorset, który miałam na sobie podczas tej sesji, także jest mojego skromnego, szyjnego autorstwa. Ale o nim może innym razem ;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz